Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Festyn



 Wczoraj w szkole mojej siostry odbył się Festyn rodzinny, na który zostałam "siłą zaciągnięta" by pomagać przy losach. Nie powiem, a może jednak powiem, że sądziłam iż przy tych losach będzie o wiele łatwiej. Jednak przeliczyłam się...  było tyle chętnych ludzi (pewnie o główną nagrodę jaką był rower), że w pewnym momencie zaczęłam się gubić. Na szczęście na pomoc przybyła mi moja kochana ""Padaczka" aka Jezusz" nadal pamiętam twój "pierwszy" pseudonim, kiedyś napisze ci tutaj wszystkie wspominki. 


Na szczęście losy poszły szybko i można było się przejść "pozwiedzać" i te sprawy. Nie obyło się bez zdjęć. Jednak jedyne, które są godne pokazania, to te "należące" do mojej siostry, która w pewnym momencie festynu została zaproszona na scenę by pomagać w głównym losowaniu.

Zawsze na scenie, kiedy tylko nie musiała losować z wielką chęcią pozowała mi i Padajeczce do zdjęć.


Oczywiście po "ciężkiej" pracy czas na porządne jedzenie dla mojej mięsożernej bestii.  c:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz